start offers galleries contact
Newsletter Newsletter

Monika i Wiesław Iwankowie

Szkoła dla rodziców

Rodzicem nie tylko się zostaje, lecz nim się staje. Dobrze jest pamiętać, że wychowując innych, musimy wychowywać także siebie.

Rodzic w szkole

Z pomocą wychowawcom przychodzi Szkoła dla Rodziców i Wychowawców. Doświadczenie ponad 150 tysięcy rodziców i wychowawców, którzy przeszli cykl warsztatów, pokazuje, że naprawdę warto się uczyć!

Program Szkoły realizowany jest w Polsce od 1996 r. W roku 2004 został wpisany w Narodowy Plan Działań na rzecz Dzieci. Program ma rekomendację Państwowej Agencji Rozwiązywania Problemów Alkoholowych, Stowarzyszenia Psychologów Chrześcijańskich i Polskiego Towarzystwa Psychologicznego. W chwili obecnej trwają procedury wpisania programu do Banku EDDRA (European Drug Demand Reduction Action). Jest skierowany do wszystkich, którzy chcą budować głębsze, cieplejsze relacje przede wszystkim z dziećmi i wychowankami.

Zajęcia prowadzone metodami warsztatowymi w grupach maksymalnie 15 osobowych odbywają się w cyklach po dziesięć około 3 godzinnych spotkań (każdy cykl to ok. 40 godzin). Spotkania odbywają się co tydzień. Program składa się z trzech cykli

Cykl I – „Jak mówić, żeby dzieci nas słuchały; jak słuchać żeby dzieci do nas mówiły” (budowanie relacji dorosły-dziecko),

Cykl II – „Rodzeństwo bez rywalizacji” (wspieranie więzi i współpracy między dziećmi)

Cykl III – „Jak rozmawiać z nastolatkami” (specyfika okresu dorastania)

By przejść cykl 2 lub 3 obligatoryjny jest pierwszy. Zajęcia poświęcone są wyrażaniu oczekiwań i ograniczeń tak,  by były przez dziecko akceptowane, rozpoznawanie, wyrażanie i akceptowanie uczuć, wspierające słuchanie, motywowanie dziecka do współdziałania, modyfikowanie niepożądanych zachowań dziecka, uwalnianie dzieci od grania ról w domu i w szkole, wspieranie procesu usamodzielniania się dziecka, budowanie realnego poczucia wartości oraz konstruktywne rozwiązywanie konfliktów. W trakcie spotkań pojawiają się różne trudności: poszanowanie tego, co dziecko czuje i myśli a jednocześnie stawianie mu wymagań, egzekwowanie konsekwencji, stawianie granic, także niełatwo rodzicom docenić rolę samodzielności polegającej na umiejętności podejmowania przez dziecko decyzji.

 

Do miłości

Nie jest łatwo słuchać i akceptować dziecko z jego uczucia, nieraz trudnymi; jak pisał Jan Paweł II: „(…) czynić w sobie miejsce bratu (…)” (Novo millennio ineunte, 2001), którym jest nasze dziecko. Nie jest łatwo mówić do dzieci tak, żeby słuchały i chciały do nas mówić. Jeszcze trudniej naszymi czynami i słowami wychowywać je do miłości.

Mogłoby się wydawać, że jeśli rodzic kocha swoje dziecko, to już wystarczy – „Przecież chcę dla niego jak najlepiej!”. Czasem jednak brakuje przełożenia chęci na konkretne umiejętności wychowawcze, na przykład mówienia w sposób, który nie obraża, nie poniża dziecka, a zachęca je do współpracy.

W pośpiechu, w złości i z braku wiedzy często wypowiadamy słowa, których nie da się już pozbierać. Zostają w pamięci czasem na długie lata. A można inaczej. Możliwe jest nauczenie się języka, w którym jasno i stanowczo określamy swoje oczekiwania, mówimy o swoich uczuciach, bez ranienia innych.

Pozytywne programowanie

Kiedy mówimy do dziecka komunikat, który ma powstrzymać je przed robieniem czegoś, czego nie chcemy, warto – zamiast słowa „nie”, na przykład: „nie dotykaj”, „nie krzycz”, „nie spadnij” – mówić tak, żeby omijać to słowo. Czyli zachęcać pozytywnie, na przykład: „Kartki podaje sprzedawca”, „W kościele mówi się szeptem”, „Trzymaj się poręczy”. Przy okazji można przypomnieć zasady, jakie wcześniej jasno ustaliliśmy, jak chociażby zasadę, że w sklepie dziecko bierze tylko to, co wskaże rodzic.

Dając pozytywne komunikaty, pokazujemy dziecku, co może robić, a nie obwarowujemy je zakazami, nakazami, które budzą postawę obronna, bunt. Warto pokazywać dzieciom co MOŻE robić, jak radzić sobie w różnych sytuacjach, a nie czego NIE MOŻE i na tym koncentrować jego uwagę.

Samospełniające się przepowiednie

Czasem można pomyśleć, że dzieci wiedzą, co myślimy na ich temat, mimo że nie wypowiadamy żadnych słów. Kiedy drżymy o dziecko, bo na przykład: wchodzi na wysoką zjeżdżalnię, idzie do nowej szkoły, pierwszy raz jedzie samochodem, ważne jest, żeby samemu uwierzyć, że ono to potrafi! Nie chodzi o brak odpowiedzialności lub naiwność, lecz o pozytywne myślenie.

Pamiętam, jak nasza trzyletnia córeczka niosła miskę z sałatką. Pomyślałam: „Uda się jej!”. I dodałam: „Trzymaj obiema rękami”. Oboje z mężem byliśmy pod wrażeniem. A nasza córka była bardzo dumna z siebie i jeszcze chętniejsza do pomocy. Nam w uwierzenie w nasze dziecko oraz danie mu pola do działania pomogły zajęcia o samodzielności.  Mogliśmy przyjrzeć się w czym i dlaczego (choć nie musimy lub nie powinniśmy) wyręczam swoje dziecko.

Ciamajda, głupek i księżniczka

„Znowu rozlałeś mleko”, „Jak zwykle nie wiedziałeś, co powiedzieć”, „Co tam, nasza księżniczka znowu coś chce?”, „Na ciebie nie można liczyć” itp. Rozrabiaka, postrzeleniec, leniwiec – jak trudno wydostać się z kajdan narzuconej roli. Rodzice niekiedy podkreślają to, co dziecko robi źle, myśląc, że tak podziałają na nie mobilizująco. W ten sposób wzmacniają w dziecku poczucie, że rzeczywiście jest ciamajdą lub księżniczką, która ZAWSZE musi wszystko mieć.

Warto podkreślać te momenty, kiedy dziecko zachowało się w sposób przez nas oczekiwany: „Wlewałeś wodę i nie rozlałeś ani kropli. To nazywa się zręczność”, „Chciałaś bułkę i poprosiłaś – podoba mi się ten sposób mówienia”. Na zajęciach w szkole często zwraca się rodzicom uwagę na to, żeby poszukiwali w dziecku grudek złota. Warto szukać i zauważać, kiedy dziecko robi coś dobrego oraz podkreślać takie sytuacje – choćby drobne.

Z małych grudek złota może powstać coś naprawdę dużego i pięknego! Poruszającym przykładem może być postawa Janusza Korczaka. Swoim kradnącym wychowankom z domu dziecka wręczał drobne pieniądze na bułki – pokazywał, że mogą zrobić zakupy i nie kraść pieniędzy. Dawał szansę.

Stabilna ściana

Panujące w domu jasno określone zasady – jeśli takie istnieją – dają dziecku poczucie bezpieczeństwa i przewidywalności. Zadaniem rodzica jest pilnowanie granic. Naturalną rzeczą jest, że dzieci granice te testują, sprawdzając, na ile są stabilne i nie do ruszenia.

Warto, żeby rodzic był ścianą, która – gdy dziecko się o nią oprze – nie przesunie się wraz z powiewem dziecięcych zachcianek. W odważnym przypominaniu zasad dobrze jest stosować pozytywne komunikaty, jak na przykład: „Bajkę obejrzysz po odrobieniu lekcji”, „Słodycze będą po obiedzie”, a nie: „Nie zjesz obiadu, nie będzie słodyczy”.

Dziecko widzi na ile rodzice są autentyczni, czy to co mówią pokrywa się z ich czynami. Jeśli rodzic sam realizuje jasny, czytelny system wartości, pracuje nad sobą ma szansę na skuteczne wychowanie.

Skarpetki zielone czy szare?

Wydaje się, że banałem jest dawanie dziecku możliwości wyboru w drobnych – z punktu widzenia rodzica – sprawach. Nie zawsze jest to jednak takie proste. Oczywiście, to rodzic decyduje między czym a czym dziecko może wybierać, na przykład: „Masz jeszcze 10 minut. Wolisz pohuśtać się czy zjeżdżać ze zjeżdżalni?”.

Możliwość podejmowania drobnych decyzji w dzieciństwie jest jak rozgrzewka w sporcie. Bez niej w dorosłości trudno będzie dokonywać samodzielnych, poważnych wyborów.

Zawsze jest czas na budowanie relacji

Ktoś może powiedzieć, że wszystko to piękne, ale gdy ma się małe dzieci. Jednak przykład osób uczęszczających na Szkołę pokazuje, że zawsze jest czas na budowanie relacji. Przychodzą rodzice, których dzieci jeszcze się nie narodziły, inne dopiero zaczynają mówić, jeszcze inne wyszły już z domu i mają własne dzieci.

W Szkole nie ma ograniczeń wiekowych, ponieważ kochanie i wymaganie – najpierw od siebie – jest zadaniem aktualnym dla każdego, niezależnie od jego wieku.

Bibliografia

Ks. Dziewiecki M.: Kochać i wymagać. eSPe, Kraków 2006.

Sakowska J.: Szkoła dla Rodziców i Wychowawców. CMPPP, cz. 1, Warszawa 2010.

Monika i Wiesław Iwankowie

Realizatorzy Szkoły dla Rodziców i Wychowawców cz. I i II, Pracują w Poradni Życia Rodzinnego w Lublinie, członkowie SNNPR, prywatnie rodzice Zuzi i Emilki

 

 

Wypowiedzi absolwentów

  1. „Jestem zaskoczona formułą bardzo pozytywnie. Na spotkania zapisałam się z nadzieją, że już pierwsze zajęcia dadzą mi odpowiedź na problemy pojawiające się przy wychowaniu dzieci. Rozczarowałam się bo wyszłam z zajęć bez odpowiedzi. Po 10 spotkaniach jestem świadoma tego, że problemy rodzą się i będą się rodzić. Nie znikną jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki. To nasza świadomość postępowania, różnorodność metod jakimi można posługiwać się posiłkując się przy wychowywaniu daje poczucie większej kontroli nad tym procesem.”
  2. „Dowiedziałam się jak postępować z dziećmi aby potrafiły one dokonywać dobrych, zgodnych z wolą Bożą wyborów. Dowiedziałam się co zrobić abym mogła poprawić relacje z naszymi dziećmi. Chcę po tej szkole dać większą szansę mojemu mężowi, zaufać mu w jego podejściu do wychowania naszych dzieci. Chcę abyśmy jako rodzice byli mimo wszystko jedno.”
  3. „Uważam, że takie zajęcia powinny być obowiązkowe dla wszystkich rodziców. Dla mnie to prawdziwe odkrycie!”
  4. „Wreszcie nie muszę krzyczeć, co za ulga!”

 

Strony z informacjami

 http://szkoladlarodzicow.lublin.pl/

 http://www.ore.edu.pl/strona-ore/index.php?option=com_content&view=article&id=76&Itemid=507

 

Copyright © aktywnirodzice.org
Design by celiberion
Do góry